Tytuł: Moooo ;<Pozdrawiam wszystkich zmęczonych i mających dosyć obowiązków (zarówno tych szkolnych, jak i domowych) ludzi. Wiem co czujecie!
Dopisek od Szysz: Taak... ja też wiem co czujecie.
Do dobra, ale do rzeczy... Druga część zimowych nowości. Jest ich mniej (nie)stety.
Na pierwszy ogień idzie seria, która w zimowym sezonie zajmuje u mnie (póki co) pierwsze miejsce, czyli Beelzebub! - Mamy licealistę. Brutalnego licealistę. Roznosi wszystko i wszystkich, jest postrachem szkoły.. i ma dziecko. Albo to raczej dziecko ma jego. Namieszałam... Jeszcze raz: Ishiyama High to liceum składające się, jak to określają sami uczniowie, w 120% z chuliganów. Są z tego dumni. Najgroźniejszym z nich jest Tatsumi Oga, który czerpie radość z każdego ciosu, który zadaje swoim przeciwnikom. Zwłaszcza kocha, gdy inni błagają na kolanach o życie. W tym samym czasie Król Demonów pragnie zniszczyć ludzkość, ale niestety nie ma na to czasu, więc zsyła na ziemię swojego syna/następcę. Malutki, rozkoszny, zielonowłosy, nagi Beelzebub IV lubuje się we wszystkim co złe. Nic dziwnego, że od razu przywiązał się do Ogi, gdy ten go znalazł. Niby wszystko fajnie, ale malec ma jeden defekt (i nie chodzi mi o fakt, że jest przyszłym Królem Demonów i ma zniszczyć ludzkość). Gdy jest zły, smutny lub znudzony zaczyna atakować wszystko co znajduje się w odległości 5m prądem elektrycznym. Love it! (+ dla fanów One Piece: młody Beelzebub IV jest łudząco podobny do Zoro <3)
Dopisek od Szysz: Beelzebub - tutaj to ja chyba zacznę od mangi, bo widziałam parę rozdziałów tłumaczonych. Jak mi się spodoba i przemogę się z tym wyglądem dzieciaczka (mój kochany Zoro ;( ) to obejrzę i anime.
Gosick - Rok 1924. Kazuya Kujou trafia do małego (nieistniejącego na żadnych znanych nam mapach) kraju gdzieś niedaleko Alp. Owy kraj jest piekielnie dumny ze swoich strasznych opowieści, a biblioteka należąca do szkoły, do której chodzi Kazuya, składa się głównie z tego typu książek. Pewnego dnia, chłopak zainteresowany ksywką, jaką mu nadali jego koledzy ze szkoły, wybiera się do wyżej wymienionej biblioteki, by dowiedzieć się dlaczego akurat 'Dark Shinigami'. Tam, na najwyższym piętrze, spotyka ubraną in gothic-lolita style dziewczynę, która ewidentnie nie posiada przeciętnego umysłu. Uwielbia zagadki detektywistyczne, które potrafi bez problemu rozwiązać. Nawet komendant policji 'prosi ją' o pomoc. Anime mi się spodobało i na pewno będę je oglądać do końca.
Dopisek od Szysz: Gosick - brzmi dosyć poważnie, ale czuję, że się zawiedziemy, tak jak przy Yakumo.
Kore wa Zombie Desu ka? - 'Oh, jaki piękny dzisiaj dzień. O nie! Kotek zaraz zostanie potrącony przez auto! Muszę go uratować! Uff.. Mam go! Ale chwila.. Zaraz uderzy we mnie ten samochód! AAA! A, zapomniałem wspomnieć. Jestem zombie.' Proszę sobie zanotować: mamy zombie. Ale to nie koniec! Powyższy zombie, nazywający się Aikawa Ayumu, mieszka w jednym domu z nekromantką, Eucliwood Hellscythe. Czyli proszę sobie zanotować aktualny spis: mamy zombie, mamy nekromantkę. To dalej nie koniec! W pierwszym odcinku Aikawa ma bliskie spotkanie z dziewczyną, która okazuje się być maSou shoujo (to samo co mahou shoujo, czyli magical girl), Harunę. Zanotowane? To jeszcze dodam, że w przyszłym odcinku ma pojawić się ninja-wampir, Sera. I jak, podoba się? Bo mi bardzo!
Dopisek od Szysz: KWZDK? - "Plan to watch", nie odpuszczę tego wampira ninja!
Level E - zobaczyłam pierwszy odcinek i nie czuję się zbytnio przekonana. Jeszcze z czystej, masochistycznej ciekawości zobaczę drugi odcinek i wtedy zadecyduję co z tym zrobić. Klimaty sci-fi niezbyt mnie kręcą. Chłopak przeprowadza się do małego miasteczka, a w swoim mieszkaniu znajduje blondyna, który podaje się za kosmitę. Niezbyt mnie to przekonuje. Do tego dochodzi ładna dziewczyna, jej ojciec, który zajmuje się kosmitami, prawdziwą postać tego blondyna i wychodzi nam coś dziwnego.. Niekoniecznie ciekawego. Ale jak już mówiłam: dam tej serii jeszcze jedną szansę.
Dopisek od Szysz: Level E - chyba spasuję, już tyle anime zaczętych, że szkoda mi czasu na coś wątpliwego...
Freezing - nie podobało mi się i wytrzymałam tylko pół odcinka. Nie znoszę 'wymuszonego ecchi'. Szyszka wspominała, że może to zobaczy (bo ktoś to porównał do Bleach), więc wtedy pojawi się jakiś opis.
Dopisek od Szysz: Freezing - jak mi będziesz przypominać o tym porównaniu, to w końcu to obejrzę, bo tak to mi wylatuje z głowy.
Rio: Rainbow Gate - jak z powyższym. Szysz już widziała, Szysz opowie.
Rio: Rainbow Gate! - nowe anime, które można streścić jednym słowem: ecchi + niby ma być śmiesznie. Zaczynamy od obserwacji świata oczami małej dziewczynki samotnie zwiedzającej luksusowe kasyno, w którym bawi się jej ojciec. Tam spotyka tytułową bohaterkę, Rio Rollins Tachibanę, która lepiej znana jest jako "Bogini Zwycięstwa". Pierwsza połowa odcinka bardzo mi się spodobała: klimat dotąd niespotykany, hazard i ładne panie, które niekoniecznie dadzą sobie w kaszę dmuchać. Końcówka jednak okazała się bardzo, bardzo naiwna, żeby nie powiedzieć po prostu głupia, co przypomniało mi, że głównym punktem programu ma być tutaj jednak fanserwis. Tyle z wrażeń po pierwszym odcinku. Oby w następnych akcja się rozkręciła i mam nadzieję poznać ciekawe sekrety tajemniczej Rio. [by Szyszka]
+ 2 bonusy od niej 'za to, ze musialas tyle czekac':
Kämpfer - wbrew kilku niepochlebnym recenzjom stwierdzam, iż anime jest udane. Główny bohater, Natsuru Senou, pewnego dnia z pomocą pewnej maskotki staje się Kämpfer, tj. wojownikiem. Od tej pory musi walczyć z przeciwną drużyną noszącą czerwone bransoletki (sam dostał niebieską). Oczywiście, żeby trochę skomplikować już pogmatwaną sytuację, Natsuru podczas widowiskowej transformacji zmienia również swoją płeć. Po co to wszystko? Nie wiadomo, ale fabuła kupy się trzyma, więc mam nadzieję dowiedzieć się co i jak pod koniec serii. Biedny bohater (ja bym była wniebowzięta na jego miejscu!) ma jeszcze jedno zmartwienie - kocha się w koleżance, Sakurze Kaede, która nie zdając sobie z niczego sprawy, również się w nim zakochuje! Tzn... w jego damskiej wersji. Kämpfer to: komedia (trudno żeby nie, skoro nieśmiały chłopak ma się odnaleźć w kobiecym towarzystwie), romans (wspomniany wcześniej wątek miłosny), shoujo-ai (okazuje się, że żeńska szkoła, do której go przyjęto, składa się nie tylko z samych przyzwoitych dziewcząt...), akcja i super moce (to raczej jako dodatek do dużej ilości pantsu/piersi/mundurków szkolnych), ale przede wszystkim - ecchi. Niezdarny, ale przyjazny główny bohater okazał się być plusem. Ogląda się bez rewelacji, aczkolwiek miło i przyjemnie.
Antique Bakery - i cóż ja mam o tym powiedzieć... Anime opowiada o założeniu skromnej cukierni i losach jej czterech pracowników. Oto oni: Keiichiro Tachibana (właściciel, w przeszłości był ofiarą porwania, z którego nic nie pamięta), Chikage Kobayakawa (kelner, a raczej ochroniarz Keiichiro, znają się od małego), Eiji Kanda (młody były bokser, który teraz uczy się sztuki pieczenia ciast), Yusuke Ono (uzdolniony cukiernik, zatwardziały homoseksualista, któremu nawet na myśl o kobietach robi się niedobrze). Zaczęło się zabawnie, bo od przyjemnych podtekstów, a nawet cieszącej oczy sceny rodem z yaoi! Niestety uciecha trwała krótko... Wątek romansu z czasem gdzieś się rozwiał, a uwagę skupiono na rozwoju cukierni. Nie sposób wystrzec się błędów takich jak np. brak klientów (podobnie rzecz się miała w Working!!, chociaż tam mimo wszystko chwilami było widać, że lokal to nie kostnica). Cała historia jest... trudno mi to określić. Jest spokojna, przytłumiona, przyzwoita, nie razi w oczy, nie jest robiona dla topowych rankingów, ale nie jest też zła. Myślę, że wielu może znudzić, ale ja się i tak zachwycam. Do "Antique" wstępuję by nasycić uszy cudownym głosem pana Shinichiro <3, a przy okazji skosztować słodkiego ciastka. Z chęcią obejrzałabym też koreańską dramę. (Arisu wzdrygnęła się na słowo 'koreańska')
To by było na tyle. Oprócz powyższych serii oglądam regularnie One Piece (<3) i jestem po pierwszym odcinku Sora no Woto, ale chyba z tego zrezygnuję. Miałam nadzieję na coś podobnego do K-ON!(!), ale niestety tu jest całkowicie inny klimat.
Miłego wieczoru!
P.S. Od poniedziałku mam ferie zimowe. W teorii: uczę się do matury. W praktyce: sezon maratonów!
P.S.2. Do Szyszki przyszedł nasz wspólny Shounen Jump (ang. ver.) - najpopularniejszy magazyn z mangą w Japonii (wydają takie serie jak One Piece, Bleach, Naruto, Beelzebub czy Gintama i Reborn). Syś ma zakaz go otwierania i mam nadzieję, że wytrzyma, a jutro będziemy się nim zachwycać. Jak będzie mi się chciało to mniej więcej opiszę jak to wygląda.
Tytuł: Oi!Ha! Wiedziałam, że tak będzie! Moje lenistwo zawsze zwycięża - stąd brak notek.
Odnośnie requesta z poprzedniej notki: Nic mi nie przychodzi do głowy oprócz jednej z nowszych, zimowych pozycji: Goulart Knights Evoked The Beginning Black . Niestety mają być tylko 3 OVA + pomimo tego, że premiera była 25 grudnia to w internecie można znaleźć tylko raw 1OVA. Na dodatek z tego co mi wiadomo można go ściągnąć tylko ze strony aarinfantasy. Kreska piękna, jeśli chociaż trochę rozumiesz japoński to bez problemu załapiesz fabułę. ;]
Dopisek Szyszki: To ja też się przyznać, że pisać za ch. i trochę mi się nie chciało, ale wczoraj sobie pomyślałam "a może jednak się wysilić? ciekawe co Al na to". No i wykrakałam.
GKETBB (kochamy skróty!) jeszcze nie wybadałam, więc się nie wypowiadam, aczkolwiek obrazek na MAL'u wygląda zachęcająco.
Dopisek Arisu: Właśnie zobaczyłam świeżo dodany odcinek Gosick (kolejna zimowa nowość, ale jak coś to w następnej notce ją opiszę ;)) i uważam, że zdecydowanie nadaje się jako seria podobna do Kuroshitsuji. ^^
Przypomniało mi się jeszcze jedno anime. Jak mogłam od razu o nim nie pomyśleć?! Nazwa jego brzmi: Matantei Loki Ragnarok. Loki <33
To co znajduje się poniżej jest przeznaczone głównie dla mnie. Taki notatnik, bez ładu i składu i możliwe, że trafi się parę skrótów myślowych. Po prostu nie mam gdzie tego notować. ;D
Zimowe nowości, które póki co pojawiły się w necie + które zamierzam (przynajmniej przez jakiś czas) oglądać.
- Mahou Shoujo Madoka★Magica (ep1): zaczęło się mrocznie, później przez długi czas było baardzo słodko, a na koniec zahaczyło o abstrakcję (kocham tego typu scenerię!) i oczywiście o transformację Magical Girl. Nie brakło też słodkiego zwierzaczka. Biorąc pod uwagę moją słabość i sentyment do tego typu produkcji to pewnie będę oglądać to do końca (chociaż nie obrażę się jeśli nie zrobią więcej niż 12-15 odcinków ;p). Jeśli miałabym porównać Mahou Shoujo Madoka Magica do jakiegoś innego anime to skłaniałabym się do opcji: coś pomiędzy Mahou Shoujo Lyrical Nanoha, a Sailor Moon. Ale bliżej do tej pierwszej serii.
Dopisek Szyszki: MSMM - póki co odpuszczam.
- IS: Infinite Stratos (ep1): nie mam pojęcia czemu tak właściwie zapisałam sobie premierę tego anime. W końcu z góry wiedziałam, że to mecha, a chyba poza Code Geass żadna seria nie przypadła mi do gustu. No ale... Na dzień dobry pokazali bitwę dwóch mecha, później puścili bardzo miły, zarówno dla ucha, jak i oka, opening. Historia już na starcie mnie przeraża. Mecha, znane jako Infinite Stratos, mogą być obsługiwane TYLKO przez kobiety, ale o dziwo, jeden mężczyzna (pierwszy w historii IS!) też całkiem nieźle sobie z nimi radzi. Jako jedyny facet, uczęszcza też do specjalnej szkoły dla pilotów IS. Mamy więc mecha, jednego faceta, na jakieś 2000 kobiet + motyw z przyjaciółką z dzieciństwa, która jest jego współlokatorką w akademiku (hm. brakło mi słowa.. da się to inaczej opisać?). Kuźwa... Pomimo tego wszystkiego, spodobało mi się! Jeszcze dodajmy fakt, że w tym świecie to kobiety dominują (i są ogólnie silniejsze od mężczyzn)! Moje feministyczne zapędy zostały zaspokojone! :D (kuźwa. wyszła z tego mini-recenzja)
Dopisek Szyszki: IS:IS - zapisane do kolejki "Watching", obejrzę w najbliższym czasie. 2000 dominujących kobiet? Mrrr ;>
- Yumekui Merry (ep1): po pierwsze: główna bohaterka nazywa się Merry Nightmare. Ładnie, prawda? Po drugie: opening, opening i jeszcze raz >>opening<<! <3 Mamy całkiem ładnego bisha jako głównego bohatera (Yumeji), który co noc ma koszmar, w którym ucieka przed bandą gadających kotów w butach i białych rękawiczkach, a jeden z nich ciągle mu powtarza, że niedługo będzie miał okazję poznać ich szefa. Ja bym tam nie miała nic przeciwko... Dalej mamy przebudzenie, spacer do szkoły, etcetera.. W klasie pokazane jest, że Yumeji posiada zdolność do zobaczenia jaki sen będzie miała dzisiaj druga osoba (a raczej widzi różnego koloru kółka, ale nie wnikam). Coś tam się dzieje, po czym jest wielka bitwa z powyższym bossem (który tak btw przepięknie wygląda). Chłopakowi pomaga moja ulubienica z boskim imieniem... Walczą, walczą, boss coś mówi, Merry wygrywa, boss odchodzi, Merry płacze, Merry mdleje, koniec odcinka. Pominęłam wiele, ale jak już mówiłam to tylko dla mnie notatka. :D Tak czy inaczej anime mi się bardzo podoba i na 97% zobaczę je do końca.
Dopisek Szyszki: YM - zapisane do kolejki "Watching", obejrzę w najbliższym czasie. Zaciekawiłam się tymi snami.
- Starry☆Sky (ep1-ep3): taaa... Starry Sky. Największe rozczarowanie (póki co) tego sezonu. Mamy ładnych bishów, no ale czego innego się można spodziewać, skoro mangaką jest sama Aya Shouoto (Barajou no Kiss, S.L.H)! <3 Niestety głównym problemem tego anime jest fakt, że każdy odcinek ma 12min... 12min!! Jak można na taką serię poświęcić TYLKO 12min w tygodniu?! Kolejnym błędem jest niespójność fabuły... Podobno manga wypada przy tym dużo lepiej (a przynajmniej tak mój fachowiec - Szyszka, twierdzi), ale ja oglądam tylko anime, więc jestem zawiedziona. Oczywiście będę nadal oglądać SS, bo to przecież TYLKO 12min, ale argh.. Nie mam siły się wypowiadać.
Dopisek Szyszki: SS - eto... to jest dziwne i kupy się nie trzyma ani manga, ani anime. Za wcześnie jeszcze, żeby oceniać, ale... moim zdaniem to rozrywka wyłącznie dla oczu, przy której słuch nie jest potrzebny, a mózg odpoczywa.
- Goulart Knights Evoked The Beginning Black (OVA1): jak już wspomniałam wyżej anime można znaleźć tylko jako RAW. Nieskromnie napiszę, że oglądając to zrozumiałam jakieś 80%. Czuję się geniuszem! :D Mamy ładnych bishów, kilka śmiesznych sytuacji ('onee-chan' :D), krew, broń, trochę magii.. Jest okey. No i już w pierwszym ova się wzruszyłam. =.=' Mamy 4 bishów-rycerzy, każdy z nich ma swoją broń, która wychodzi z ich ciała. Widząc ból na ich twarzach wnioskuję, że to nie jest przyjemne uczucie. Najsilniejszą broń (miecz) ma najmniejszy i najsłodszy z bishów, jednak wyciąganie jej powoduje, że mdleje. Biedactwo.. Na szczęście ktoś inny może przejąć jego miecz. Myślę, że powinnam przeczytać mangę, bo wiadomo jak to jest z OVAmi. Starają się na siłę zmieścić jak najwięcej fabuły, w krótkim, 24min odcinku. A! Opening jest piękny! >>TU<<
Tyle póki co.. Jeśli mi się będzie chciało to będę na bieżąco spisywać nowości.
Jeszcze tak tylko sobie zanotuję, że ostatnio odnalazłam perełkę wśród anime. Skończyłam ją w dwa dni <3 Mówię o Bakemonogatari. Gdyby się dało to na MALu dałabym temu anime ocenę 11/10. A endingu właśnie słucham <33
Idę zjeść mandarynkę oglądając na przemian Kaze no Stigma (14odc) i One Piece (360odc) <333. Na początku nie czułam się przekonana do KnS, a teraz mam obsesję. Kwintesencja tego co kocham w takich seriach.
Dopisek Szyszki: To już mam dwa kolejne anime do nadrobienia?! Ja pitole, nie zostajesz więcej sama w domu z kompem!!
Eee... Żeby nie było niejasności. Biedna Arisu (czyt. ja) zemdlała i jakoś tak cudownie upadła, że stłukła sobie kostkę. Skutek: Wolne od szkoły przez tydzień! :D
Tytuł: RequestZostałam w komentarzu poproszona o jakąś komedię romantyczną. Chwilę zajęło mi wybieranie tytułu, bo rodzajów jest wiele. Przewaga komedii nad romansem, romansu nad komedią; niektóre pozycje są zbyt poważne na lekki i przyjemny seans, inne irytują swoją głupkowatością... W końcu jednak znalazłam 2 serie, które wg mnie idealnie pasują. A Szyszka od siebie dodała trzecią.
Propozycje Arisu:
Lovely Complex

Każda dziewczyna pragnie mieć wysokiego (albo przynajmniej wyższego od niej) wybranka serca. A jeśli jest na odwrót?
Risa Koizumi i Atsushi Ootani to przeciętni licealiści. Wyróżnia ich tylko fakt, że Risa jest jak na japonkę bardzo wysoka (170cm), a Atsushi z kolei jest bardzo niski (156cm). Oczywiście oboje mają kompleksy na punkcie swojego wzrostu. Znają się od dziecka i zawsze się ze sobą kłócą. Ich burzliwe rozmowy doprowadziły do tego, że otoczenie zaczęło ich traktować jako duet komediowy. Oczywiście nie poprawia to ich stosunków. Jednak granica pomiędzy nienawiścią, a miłością jest bardzo cienka. Tylko jak pokonać różnicę wzrostu?
Wrażenia Arisu: Na początku podchodziłam do tej 24-odcinkowej serii bardzo sceptycznie. Przyczyną był głównie mój wiek - czasy, gdy miałam marzenia o księciu na białym koniu z koroną i... 180cm. Argumenty, że to dziewczyna może być wyższa i ogólnie "miłość jest ślepa", w ogóle do mnie nie przemawiały. Jednak jak już wspominałam: jestem uparta. Jak zadecyduję, że chcę jakieś anime zobaczyć to niezależnie od fabuły je skończę. No dobra... Są wyjątki, ale o tym kiedy indziej. Anime okazało się być świetną rozrywką na długi czas, bo niektóre gagi bawiły mnie jeszcze długo po skończeniu serii. Kłótnie Risy z Atsushim potrafią doprowadzić do łez, a i wątków romantycznych nie brakuje.
Ouran High School Host Club

Witamy w Ouran High School! Szkoła dla bogatych i poważanych. Jeśli na koncie twoich rodziców nie pojawia się co tydzień 9-cyfrowa sumka to nawet nie przekraczaj progu. Chyba, że jesteś wybitną uczennicą...
Przedstawiam wam Haruhi Fujiokę - biedną dziewczynę z idealnymi stopniami, za to niezbyt przejmującą się swoim wyglądem. Dzięki stypendium dostaje się do Ourana i chwilę po przekroczeniu bram szkoły zaczyna żałować swojego wyboru. Już pierwszego dnia gubi się w labiryncie korytarzy szkolnych i przez przypadek wchodzi do klasy, która okazuje się klubem Hostów (mężczyzn, którzy zapraszają do siebie dziewczyny i zabawiają je rozmową). Haruhi próbuje uciec i przez przypadek strąca wazę wartą 8 milionów yenów. Faceci z klubu biorą Haruhi za mężczyznę (jak już wspominałam, wygląd dla niej nie był ważny) i robią z niej swojego niewolnika, a później członka klubu.
Hostów (oprócz Haruhi) mamy 6. Przewodniczącego - Tamakiego, który jest swoistym księciem, "skarbnika" - Kyouyę, który skupia się na finansach klubu, bliźniaków - Hikaru i Kaoru, którzy wykorzystują na biednych klientkach motyw braterskiej miłości, słodkiego i małego (choć jest najstarszy wśród hostów) Honey'a oraz zawsze chroniącego go Mori - typ wiecznie milczący.
Jak sobie poradzi dziewczyna z zabawianiem klientek? Co się stanie gdy odkryją, że Haruhi jest tak naprawdę kobietą? Pozycja obowiązkowa dla każdej fanki shoujo komedii.
Wrażenia Arisu: Pewnie wiele z was miało styczność z tą serią. Ouran jest popularny nie tylko w Japonii, ale i w Polsce. Aktualnie dzięki życzliwości wydawnictwa JPF wyszło już 6 tomów mangi, która świetne się sprzedaje. OHSHC (skrót od pełnej nazwy anime) jest moim ulubionym zarówno anime, jak i mangą. Wspominałam, że wszyscy hości to bishouneni, na widok których przechodzę za każdym razem małe kyaa? Dodajmy do tego naprawdę świetny humor (gwarantuję płacz ze śmiechu. jestem w stanie rękę oddać) + wątek romansu, który jest lepiej rozwinięty w mandze, bo anime ma niestety tylko 24 odcinki i brak szans na kolejny sezon = naprawdę genialna pozycja, którą każdy szanujący się fan anime powinien obejrzeć.
Propozycja Szyszki:
Working!!

Szukasz czegoś świeżego i lekkiego? Komedii, która nie porusza żadnych poważnych spraw? Zdrowego humoru, łagodnej kreski? Od czasu do czasu przydaje się trochę oddechu od ostrych kątów czy wszechobecnego fanserwisu. Na deser zatem zapraszam do Wagnarii. Anime opowiada, jak sam tytuł wskazuje, o pracy w tejże knajpce. Jesteśmy świadkami paru dni z życia rodzinnej restauracji. Bohaterowie to najmocniejsza strona serii. Poznajemy słodką senpai, której wszyscy dokuczają przez jej niski wzrost, piekną Yachiyo, która jako kelnerka między stolikami lawiruje z notesikiem, długopisem i kataną (?!) u boku, wiecznie głodną kierowniczkę, słodką i nieśmiałą Inami z nabytą androfobią (paniczny lęk przed płcią brzydką) oraz naszego głównego bohatera - Soutę, który po prostu czasami bywa... szczery. Nie wspomniałam jeszcze o dwóch kucharzach (<33), którzy podbili moje serce (<33), ale to głównie ze względu na ich seiyuu (<33) - głos podkładali ci sami panowie, którzy w "Durarara!!" mieli role Izayi i Shizuo. Poza tym to już właściwie nic więcej o serii nie można powiedzieć... Anime wyszło dość niedawno (wiosna/lato 2010r.), ale negatywnych recenzji jest już kilka. Osobiście nie żałuję, że poświęciłam na nie czas (to tylko 13 odc), a zdażyło mi się parę razy roześmiać. Jest świeżo, lekko, zabawnie i przyzwoicie. Przymykam więc oko, na chwilami męczące ciągnięcie wątku z chorobą Inami, a przed wyjściem z restauracji napewno zostawię napiwek na stoliku. Bo i personel był miły i deser dobry ^^
Mam nadzieję, że pomogłyśmy. :)
Tytuł: (oby)Krótko i (oby)na tematDzisiaj odwiedziłam Szyszkę w jej Bleachowym domku z Bleachową kataną na Bleachowej półce.
Zobaczyłyśmy:
(pomijam fakt, że podstępem zostałam zmuszona do zobaczenia ostatnich dwóch pozycji)
Tym razem na serio postaram się króciutko opisać moje wrażenia po tym dość nietypowym i mocno eklektycznym seansie. I nie chodzi mi tu bynajmniej o troskę o ludzi, którzy nie są wielbicielami czytania. Jakbym na to nie spojrzała, matura zbliża się wielkimi krokami, a ja jestem ze wszystkim do tyłu... Głównie z powodu mangi i anime. Ah! Gdzie te czasy gimnazjalne, gdy oglądałam anime praktycznie non stop? Ale do rzeczy:
Okane Ga Nai

Seria Okane Ga Nai to 4 odcinki OVA stworzone na podstawie mangi o tym samym tytule. Opowiada o 18-letnim mężczyźnie (z ciałem gimnazjalisty), który został sprzedany na aukcję przez swojego kuzyna (Tetsuo), w zamian za anulowanie długów. Ayase, bo tak nazywa się ten sprzedany nieszczęśnik, zostaje kupiony przez Kanou - bezwzględnego businessmana rodem z Wall Street, za 120 milionów yenów. Zabiera chłopaczka do swojego domu, a tam po dość niecenzuralnej scenie (ale tylko z nazwy, bo cenzury było o wiele za dużo *bolące serce yaoistki*) oświadcza, że uwolni Ayase tylko wtedy jak spłaci on dług, zarówno swojego kuzyna, jak i to co musiał Kanou za niego zapłacić, czyli łącznie 200 milionów yenów! Żeby ułatwić mu sprawę proponuje mu 500tysięcy yenów od każdego stosunku seksualnego.
Wrażenia Arisu: Kreska nie należy do najpiękniejszych, a wręcz chwilami odrzuca. Jestem osobiście ciekawa jak wygląda manga, bo nie mam pojęcia kogo powinnam zabić za tak paskudne rysowanie postaci: mangakę, czy producentów anime, którym nie chciało się być bardziej dokładnym. Całą serię oglądałam już raz w wakacje i chyba musiałam być naprawdę śpiąca (żeby nie powiedzieć pijana), skoro oceniłam ją na MALu (myanimelist.net -> link w menu) na 9/10. Po dzisiejszym seansie dałabym najwięcej 7.
Wrażenia Szyszki: Niewypał. Nie kręć yaoi z bohaterami, którzy mają zeza. Mega zeza. Przez to anime ciągle teraz widzę ten zez ;x Ocena u mnie będzie niska, chociaż fabuła jakaś tam jest i to nawet nawet jak na takie produkcje... Dowiedziałam się przy okazji, że Arisu potrafi sprawnie liczyć jak ma dobrą motywację. Ile to było stosunków do spłaty długu...? :D (od Arisu: 400 stosunków!)
Mofuku Tsuma

Piszę na starcie: Nie wymagam takich bzdur jak 18 lat (może dlatego, że mi samej brakuje jeszcze 14 dni do pełnoletności, a może przyczyną jest fakt, że te wszystkie ograniczenia uważam za idiotyzm), ale jeśli ktoś jest przeciwnikiem animowanej pornografii, znanej powszechnie jako hentai, może spokojnie przewinąć cały ten opisik. Ta pozycja nikogo nie nawróci.
I już wiadomo, że nie mam nic pochlebnego do napisania.
Oglądałyśmy ten odcinek bez jakichkolwiek napisów. Only japanese dubbing. Z japońskiego potrafię niewiele, ale ogólny zarys fabuły bez problemu zrozumiałam. Tak wiem... "W hentai fabuła?!". Coś tam jednak jest.
Młoda kobieta (stawiam, że 25-30 lat) z pokaźnym biustem wychodzi za mąż za dużo starszego faceta. Biorąc pod uwagę, że historia zaczyna się od jego śmierci musiał już naprawdę długo chodzić po animcowym świecie. Siostra (również nie skarżąca się na mały biust) i braciszek (zwany przeze mnie "Poker Face") nieboszczyka oskarżają jego żonę, że to przez nią ich najukochańszy brat nie żyje. Jak ukarać taką kobietę? No przecież jest tylko jedna opcja: napaść ją w jej własnym domu i zgwałcić! Przecież każdy tak robi!
Wrażenia Arisu: Dla mnie to hentai było po prostu nudne. Jasne... Magicznie pojawiający się plastikowy penis przyczepiony do podbrzusza kobiety, która chwilę temu miała naprawdę obcisłą spódnicę, doprowadził do głośnego wybuchu śmiechem. Również wyżej wspomniany "Poker Face" dawał nam dużo rozrywki, ale chyba nie o to powinno chodzić w tego typu seriach, prawda? Irytował mnie fakt, że ekipa od Mofuku Tsuma nie była konsekwentna. Ale to wszystko jest nieważne. Uważam, że scena na cmentarzu jest po prostu przegięciem... Trochę szacunku dla zmarłych, nawet w anime tego pokroju, powinno się znaleźć.
Wrażenia Szyszki: Nie znasz się! Sztuczne penisy wyskakujące z obcisłych spódnic - rządzą! Seks przy grobie byłego męża z jego bratem i siostrą - rządzi! Szukanie w tym wszystkim sensu i logiki - rządzi!
Bleach: Memories of Nobody

Niechętnie cokolwiek tu piszę, bo jako całkowity nowicjusz w świecie Bleacha boję się, że palnę jakąś herezję. Postaram się trzymać strict tego co dzisiaj zobaczyłam.
Ichigo i Rukię zna każdy kto widział choć jeden odcinek bardzo popularnego anime (ale też i mangi, o której, dość obszernie, w poprzedniej notce pisała Szyszka) - Bleach. W świecie ludzi pojawiają się dziwne, białe dusze z czerwonymi głowami, których nie da się odesłać do Soul Society (kurczę, ja naprawdę nie nadaję się do pisania o tym. Wierzę, że Szyszka później sprostuje wszystko). Ichigo i Rukia nie mają pojęcia co robić. Nagle pojawia się dziewczyna (shinigami), która za pomocą swojego zanpakto (help!) eliminuje wszystkie dusze. Kim jest ta dziewczyna? Skąd wzięły się te dusze? Co oni wszyscy mają wspólnego ze zbliżającym się końcem świata, zarówno tego ludzkiego, jak i duchowego? Zapraszam do oglądania filmu.
Wrażenia Arisu: Mi się osobiście podobało. Do kreski Bleacha nadal się przyzwyczajam, więc nic na ten temat nie mówię. To nie jest tak, że ona jest brzydka... Ja raczej żyję w świecie pełnym ładnych, często słodkich postaci, narysowanych delikatną kreską, więc shounenowy sposób pokazywania ludzi jeszcze do mnie do końca nie dotarł. Tylko One Piece uważam za majstersztyk... Ale już się zamykam.
Wrażenia Szyszki: Sprostowania: dziwne białe dusze to Blanki (Czyści) - zaginione dusze pozbawione wspomnień, które w jakiś sposób dostały się do świata ludzi; Zanpakutou* :D; te pytania tak zajebiście napisałaś, że nie mogę przestać się śmiać xD brzmią jak z hollywoodzkiej produkcji, ale spokojnie fani m&a, jest warte oglądania! (oł yeah)
Przyzwyczaisz się! A jak masz na coś alergię, to pamiętaj, każdy katar da się wyleczyć. Pocieszę cię, że ja mam podobne odczucia jak czytam coś od CLAMPa, też mi tak jakoś dziwnie... Zdecydowanie zostałam przy urodzeniu zaprogramowana na kanciaste, chwilami niechlujne, ale zawsze 'swojskie' shouneny.
Bleach ep.1

Katorgi ciąg dalszy, czyli kolejna próba rzetelnego opisania anime, na którym w ogóle się nie znam. Może lepiej nie czytajcie tych moich wypocin i poczekajcie na dopiski Szyszki.
Dopisałam w tytule "ep.1", bo uznałam, że lepiej skupię się na tym jednym odcinku. W końcu tylko tyle widziałam.
Ichigo Kurosaki to zwykły 15-latek. Chodzi do szkoły, widzi duchy, pomaga ojcu i dwóm siostrom w klinice, ma marchewkowe włosy, jest wiecznie niezadowolony, pomaga wyżej wymienionym duchom zaznać spokoju, jest przesadnym altruistą... Nic nadzwyczajnego. Chłopak, jak chłopak. Pewnego dnia w drodze do szkoły/domu (ah, ta skleroza) widzi jak jedną z duszyczek, którym pomaga, goni olbrzymi potwór - Hollow (*nuci w głowie piosenkę D'espairsRay - Hollow*). Pewnie zarówno duch, jak i Ichigo zostaliby pożarci, gdyby nie dziewczyna w czarnym, męskim kimonie (to było kimono, prawda? *boi się gniewu Szyszki*), która za pomocą katany pozbywa się potwora. Dziewczyna znika, a Ichigo wraca do domu, żeby przemyśleć całą sprawę. Podczas, gdy on leży sobie spokojnie na łóżku, przez ścianę jak gdyby nigdy nic przechodzi ta sama dziewczyna co wcześniej i nie zważając na Ichigo zaczyna sama do siebie gadać. Rukia, bo tak brzmi jej imię, ignoruje oburzenie chłopaka ("Co ty robisz?! Kim jesteś?!") i jeszcze jest wielce zdziwiona, gdy on kopnięciem powala ją na ziemię. "Ty mnie widzisz?" - pada z jej ust.
Jeśli kogoś tym opisem zachęciłam to jestem z siebie dumna. Jeśli nie, to wielkie gome ne.
Wrażenia Arisu: Byłam sceptyczna wobec tej serii. Zresztą jestem sceptyczna wobec wszystkiego co jest popularne w Polsce. Taki mój urok. Jednak nie jestem uparta... Szyszka za pomocą tego jednego odcinka sprawiła, że już drugi tasiemiec pojawił się na mojej liście oglądanych anime.
Wrażenia Szyszki: Czy to można nazwać kimonem... Hm. Kolejna nierozwiązana (jeszcze) zagadka! No to co, rozbieramy shinigami :D Na strójStrażnika Śmierci przypadają: biały shitagi, czarny kosode, czarna hakama, biała hakama-himo, białe tabi i waraji. Kapitanowie dodatkowo noszą białe haori z numerem swojej dywizji na plecach. Po krótkim (czas to pojęcie względne) spotkaniu z ciocią wikipedią stwierdzam, że tak, można to nazwać kimonem.
To nie jest aż tak popularne w Polsce! To jest popularne we wszystkich miejscach, w których ja jestem xD Oh, jestem geniuszem i kocham wrabiać innych. Do teraz nie mogę w to uwierzyć, że naprawdę mi wyszło i naprawdę będziesz to oglądać (bo już nie ma odwrotu!) :* PS: Ty nie jesteś uparta? O.o' Od kiedy? (od Arisu: jestem bardzo kompromisową istotką!)
Miało być krótko? Ja chyba tak nie potrafię =.= Mam tylko nadzieję, że było na temat. Niedługo wkleję dopiski Szyszki. :)
Idę się uczyć! Trzymajcie za mnie kciuki!
Tytuł: Zlepek różnych rzeczyKonbanwa.

Po dodaniu ostatniej notki zorientowałam się jaki błąd popełniłam! Zapomniałam wspomnieć o Togainu no Chi (powyższy obrazek pokazuje Shiki'ego i jego boski miecz (katanę?)). Samo anime nie trafiło do mojego TOP3, ale na wzmiankę zasługuje bardziej, niż Star Driver, czy Hyakka Ryouran: Samurai Girls. Jest to anime przeznaczone bardziej dla fanów związków męsko-męskich, ponieważ jest to shounen-ai (ble! brak seksu! :<). Muszę przyznać, że główny bohater - Akira, sprawił że zaczęłam się ślinić. Mam słabość do animcowych bishów. Shiki wywołuje u mnie podobne odczucia. Muzyka jest naprawdę przyjemna dla ucha, a na kreskę przyjemnie się patrzy. Z minusów mogłabym wspomnieć o lejącej się hektolitrami krwi i charakterze Keisuke - typowy mięczak, który nic sam nie potrafi zrobić. Ale kto przejmuje się takimi szczegółami, gdy po ekranie ciągle latają tak przystojni faceci!
Jeśli chodzi o fabułę to też wydaje się oryginalna. Albo po prostu ja za mało anime w swoim życiu jeszcze widziałam. Tak czy inaczej opowiada o opuszczonym mieście, w którym rozgrywają się walki na śmierć i życie - Igra. Przyznaję, że jest to fajnie zorganizowane. ;)
Od Szysz: To anime na zawsze przejdzie do historii, dzięki grupowemu orgazmowi podczas pewnej przerwy, w pewnej szkole, u pewnych dziewczyn... Akira <3, Shiki <3, Shiki's Katana <3 [dlaczego na MALu nie ma rankingu ulubionych broni?! bulwers z mojej strony]. Krew jest rzeczywiście dosyć specyficzna, ale można się przyzwyczaić. Fabuła za to wg mnie wcale taka oryginalna nie jest jeśli chodzi o świat przedstawiony - postapokalipsa, społeczeństwo z marginesu, świat chyli się ku upadkowi. Za to walki w Igrze to naprawdę pomysł pierwsza klasa, połączenie pokera z mafijną (mogę użyć tego słowa?) rywalizacją - <ok> na plus. W życiu bym nie pomyślała, że to shounen-ai, gdyby nie zachowanie pewnego młodego blondynka, na którego punkcie oszaleją wszystkie dziewczęta lubiące słodko wyglądających niegrzecznych chłopców. Zobaczymy co będzie dalej, ale coś czuję, że najlepsze momenty są już za nami... obym się myliła!
Jestem zachwycona dzisiejszym dniem. Dzisiaj przyszedł do mnie kurier z nowym zakupem Szyszki: katana Urahary - Benihime (jeśli ktoś oglądał lub czytał Bleach to wie jak ona wygląda). Oczywiście to tylko rekwizyt, ale swoje waży. ;) (zdjęcie)
W Katowicach zakupiłam gazetę Arigatou (za którą na dodatek moi szanowni rodziciele zgodzili się oddać mi później pieniądze), a później odnalazłyśmy z dziewczynami księgarnię (to znaczy chyba tylko ja jej nie znałam =.='), w której była promocja na wszystko -25% i za mangi zapłaciłam 22zł, zamiast 32zł. ^_^
Aa! Kupiłam 4 tom Paradise Kiss oraz 5 tom Chobits. Gdybym wcześniej wiedziała o tym rabacie (a nie dopiero przy płaceniu) to wzięłabym jeszcze 2 tom D.N.Angel. Szyszka kupiła 2 tom Bleach, który obecnie leży sobie obok mnie na stole i czeka aż go przeczytam. W tym całym rozgardiaszu po powrocie do naszego miasta (Zabrza) nie zdążyłam oddać jej mangi. Wcaaale tego nie planowałam. :D
Krótko o tych 3 mangach:
Paradise Kiss (zwany również ParaKiss)

Osobiście jestem wielką fanką Ai Yazawy - twórczyni Paradise Kiss (również NANA jest jej dziełem). Przeczytałam wszystko co zostało przez nią narysowane. Tylko od niej i od Ariny Tanemury kocham mangi shoujo (zresztą o obu paniach zrobię kiedyś osobny wpis). Jest jeszcze CLAMP, ale tej grupy nie wliczam do typowych shoujo artystek, ponieważ panie z CLAMPa nie ograniczają się do jednego gatunku.
Kreska jest naprawdę cudowna, zarówno postaci jak i otoczenia. Uwielbiam przyglądać się ubraniom, ponieważ w żadnej mandze Yazawy nie pojawiają się 2 razy te same stroje (wyjątek: mundurki szkolne). Paradise Kiss opowiada o licealistce (Yukari), która nie umie znaleźć swojego miejsca na świecie. Jej życie obraca się wokół oczekiwań jej matki, czyli głownie wokół nauki. Musi mieć dobre oceny, iść na dobry uniwersytet, ukończyć go z dobrymi ocenami... Niestety ona nie radzi sobie za dobrze ze szkołą. Sprawę pogarsza fakt, że jej dużo młodszy brat jest "małym geniuszem". Pewnego dnia Yukari zostaje zaczepiona przez grupkę dziwnie ubierających się ludzi. Okazuje się, że pochodzą z liceum dla przyszłych projektantów mody i chcą by na następny, szkolny pokaz mody Yukari była ich modelką.
Tyle wystarczy. Koniec spoilerowania.
Nie jest to kolejne słodkie, "rushoffe" romansidło. Jest co prawda pokaźna dawka romansu (bardziej... dojrzałego), ale doprawiona komediowymi sytuacjami. Paradise Kiss to jedna z niewielu mang, którą naprawdę warto kupić. Nie znalazłam jeszcze żadnego irytującego błędu, więc Waneko (wydawnictwo, które wydaje tę mangę w Polsce) odwaliło kawał porządnej roboty. Good Job!
Istnieje również anime o tym samym tytule, jednak niestety jest daleko za mangą. Zresztą skądś się wzięła zasada "Manga zawsze jest lepsza od anime".
Tak nawiasem: Paradise Kiss ma aktualnie u mnie najwyższy priorytet kupowania. Jak kupię jeszcze jeden tom to ParaKiss będzie drugą, pełną serią mangi na mojej półce. (pierwszą jest Kamikaze Kaitou Jeanne)
Od Szysz: Ech... Ciarki przechodzą na samą myśl o tym tytule. Płacz się zbiera jak przypominam sobie niektóre sceny. Jak będzie notka o Ai Yazawie to się wtedy rozpiszę odnośnie postaci, charakterystycznych zresztą dla tej autorki.
Chobits

Kto nie zna słodkiej, moe Chii? Choćby z widzenia, bo w końcu jej główka zdobi nie jedną stronę internetową dotyczącą m&a. Warto zapoznać się z mangą (dla nieprzepadających za czytaniem jest również i anime) pełną ecchi i komediowych sytuacji. Jak mogłam do tej pory nie wspomnieć o tym, że Chobits stworzyła grupa mangak (nie do końca jestem pewna jak odmienić to słowo), czyli CLAMP (znane z m.in. serii XXXholic, Tsubasa Chronicle czy Card Captor Sakura)! Ich kreska do tej pory uważana jest za jedną z piękniejszych, a przede wszystkim doceniana jest za dbałość o szczegóły.
Króciutko o fabule: Spójrzcie na swój komputer/laptop i pomyślcie, że mógłby być on w kształcie naturalnej wielkości, pięknej dziewczyny. Oczywiście nadal miałby te same funkcje, ale wszystko uruchamiałoby się za pomocą głosu. Oto Persocony! Komputery-ludzie, które mówią, chodzą, a nawet (jeśli im to zaprogramujesz) czują! Na samą myśl zaczynają mi się dziwne myśli w głowie pojawiać. Tak to się dzieje z człowiekiem, gdy zaczyna yuri oglądać. =.=' Tak czy inaczej pewnego dnia Hideki Motosuwa (biedny student, niezbyt znający się na komputerach) znajduje na śmietniku właśnie taki Persocon. Gdyby nie uszy wyglądałby jak prawdziwa dziewczyna. Hideki bierze ją/go do domu i włącza (nie będę już mówić w jaki sposób ją włączył... za wczesna godzina). Persocon ma skasowany cały dysk twardy i nie posiada oprogramowania, a jedyne co potrafi powiedzieć to "Chii". I tak ją nazywa Hideki.
Mangę w Polsce wydaje J.P.F. Większych błędów nie znalazłam. Chobits kupuję po części z sentymentu, ponieważ ta seria była moim drugim w życiu świadomie obejrzanym anime. Co nie zmienia faktu, że CLAMP jak zwykle mnie nie zawiódł swoim tworem.
Od Szysz: Jestem człowiekiem oglądającym yuri i przyznam to otwarcie wszem i wobec - gwałciłabym taki komputer ile wlezie. Włączenie Chii było najpiękniejszą sceną w moim "tamtym" życiu. Już wyjaśniam co to znaczy "tamto" :D Otóż to anime było jednym z pierwszych, które oglądałabym, więc były to czasu sprzed fazy otaku. Anime mi się podobało, a że od jego oglądania minęło sporo czasu, to do mangi sięgam z chęcią. Chociaż zakończenie trochę mnie rozczarowało... Ale to takie burczenie moje pod nosem, może się nie znam...
BLEACH

Dość popularna seria. Ja sama jestem dopiero na 2 tomie mangi + kiedyś widziałam 17 odcinków anime, więc niezbyt nadaję się, by cokolwiek tu napisać dlatego o krótki opis poprosiłam Szyszkę, która jest guru tego anime.
Yo!
No to zabieramy się do roboty...
Manga „Bleach” swoją premierę miała na łamach pisma Shounen Jump w sierpniu 2001 roku, kolejne rozdziały ukazują się po dziś dzień. Końca nie widać i obyśmy nigdy go nie dożyli. Historię zaliczamy do takich gatunków jak: akcja, przygoda, komedia, fantastyka, super moce, oraz shounen (kierowane do męskiej publiczności). Autor: o wielki i wszechmocny, tchnięty boskim tchnieniem – Tite Kubo. Tyle z informacji ogólnych, przejdźmy do fabuły.
Ichigo Kurosaki, główny bohater, nie jest zbytnio lubiany w rodzinnym mieście. Wyróżnia go kolor włosów (są naturalne, pomarańczowe, serio, co w tym dziwnego?!), stąd liczne zaczepki ze strony 'kolegów'. Co jeszcze należy do cech szczególnych? Ichigo odkąd pamięta widzi duchy, potrafi z nimi rozmawiać. Aaa jak już widać duchy to czemu nie i inne (jakby to łagodnie powiedzieć...) zjawiska nadprzyrodzone? I tak dochodzi do pierwszego spotkania z Rukią, shinigami, a w polskim tłumaczeniu – Strażniczką Śmierci, która przybyła do Karakury walczyć ze złymi duchami – Hollowami. To spotkanie odmieniło nie tylko życie naszego bohatera, ale także nasze. Reszty już chyba można się domyśleć: Ichigo również staje się shinigami, wielokrotnie dostaje wpierdol, wielokrotnie się podnosi (silniejszy), żeby wielokrotnie skopać wrogów i udowadniać, że nie należy go lekceważyć.
Świat przedstawiony jest dopracowany, przemyślany i skomplikowany, mimo to czytelnik nie gubi się. Fabuła rozwija się powoli pozwalając nam przyswajać kolejne ważne informacje. Okazuje się bowiem, że oprócz shinigami na świecie istnieją także inne rasy, a alternatywna rzeczywistość jest tak samo sformalizowana i uporządkowana jak nasza. Brak tu nieścisłości, a wszystkie szczegóły układają się w idealną całość.
Postacie są głębokie, mają złożoną psychikę i to nie tylko te główne. Co najważniejsze – wywołują emocje, jedne się lubi, drugie kocha, a inne szczerze nienawidzi. Tito Kubo łamie stereotypy, szczególnie widać to przy postaci Ichigo. Chłopak jest porywczy, w gorącej wodzie kąpany, często nie brak mu słów, żeby na kimś się odgryźć, a jednocześnie potrafi zatroszczyć się o rodzinę i przyjaciół, dla których jest w stanie poświęcić wszystko. Oprócz niezapomnianych gagów i wszechobecnego humoru, seria ta potrafi skłonić do refleksji (!). Który fan „Bleach” nie złapał się na tym, że w pewnym momencie próbował rozpracować motywy działania któregoś z bohaterów, niech się zgłosi do mnie.
Seria jest doskonale wyważona, humor przeplata się z dramatyzmem. Sceny walk są bardzo widowiskowe, wręcz porywające. Tutaj słyszałam parę niezadowolonych głosów odnośnie kreski, ponoć nie wszystkim się podoba z powodu kanciastości i lekkiego chaosu właśnie w czasie bitw. Mi tam nic w niej nie przeszkadza, postacie wyglądają tak jak powinny wyglądać w shounenie. Ramki są odpowiednio ułożone: powiększone i uwidaczniające poważne momenty kiedy trzeba i pełne onomatopei, oraz pomniejszone przy zabawnych scenkach.
Eto~... Cóż jeszcze mogę powiedzieć o samej mandze... W Polsce póki co wyszło 6 tomów. Tłumaczenie już kilka razy przyprawiło mnie o zawał serca, ale zaczynam się uspokajać kiedy mówię sobie, że nie jest tak źle.
Podsumowanie. Czytelniku tej recenzji, wiedz, że spotkało cię ogromne szczęście. Jeśli do tej pory nie znałeś „Bleach” to dalej, daj się wciągnąć! <popycha> no wciągaj się, wciągaj! Pierwszy tom/pierwszy odcinek i nie ma przebacz, ta seria cię pochłonie! Bo warto ;)
Oh, ah, by Szysz
Od Arisu: Chciałam dodać, że Szysz jest zdecydowanie zbyt dobrą recenzentką. ;<
Od Szysz: Ale ci notkę rozjechałam tą pseudorecenzją :D Mi to ogólnie nie podoba się co piszę, dlatego przeczytam to raz i już do tego nie wracam, reszta czytelników - róbta co chceta. Cieszy mnie za to niezmiernie fakt, że sama się zatopiłam w tej historii, a przy okazji pociągnęłam jeszcze dwie osoby. Odkryłam w sobie także ogromne pokłady miłości do tasiemców - naprawdę nie wiem co ze mną jest, ale z pewnością jest coś nie tak. Ninja, shinigami, piraci, egzorcyści, samuraje, mafia, magowie... ile będę miała lat kiedy w końcu ziści się marzenie bycia na bieżąco ?
Miłej nocy wam życzę. Ja zabieram się za czytanie od deski do deski Arigatou + zachwycanie się tomami mang.
Dopisek: Uaktualniłam menu o link stron, z których korzystam; listę mang, które posiadam oraz listę wydarzeń, na których byłam i będę.
Dopisek2: Witamy wśród współautorów Szyszkę, która w końcu zgodziła się do mnie dołączyć! Co prawda nadal usilnie twierdzi, że będzie tylko dopisywać swoje komentarze do każdego anime/mangi, ale czas pokaże... ;D
Dopisek3 (obiecuję, że więcej nie będzie): Blog4u sucks. Będę sama musiała wklejać opinie Szyszki, _-_
Dopisek4 by Szysz: nie mogłam się powstrzymać, lubię dopisywać xD
Tytuł: Mój ranking jesiennych anime.

Obrazek, na który patrzyłam dzisiaj przez dobre 5 min. Taak... Yakumo jest zdecydowanie zbyt cudowny. A jeśli jeszcze w tle puszczę sobie opening to już całkowicie odpływam.
Z nudów zrobiłam sobie ranking najlepszych anime tej jesieni:
1. Shinrei Tentei Yakumo

Za kreskę, za muzykę, za fabułę, za Yakumo! Zresztą samo "Yakumo", by wystarczyło. ;) Przyznam, że trochę się boję, że to anime mnie, prędzej czy później, zawiedzie. Przy tego typu fabułach bardzo o to łatwo... Wtedy ucieknę do mangi, która podobno jest naprawdę dobra.
Fabuła niby niczym się nie wyróżnia: Chłopak widzi duchy, jednak nie może wchodzić z nimi w jakiekolwiek interakcje. Zostaje tylko rozmowa. W każdym odcinku dostaje inne zlecenie. Tyle mogę napisać, żeby nie spoilerować. Wiem, że to nie zachęciło nikogo. I tak Yakumo jest tylko mój! ^_^
Opening, który ubóstwiam: KEY
2. Kami nomi zo Shiru Sekai

Od dawna mam słabość do mangi, ale anime mnie pozytywnie zaskoczyło. Bałam się, że zniszczą całą fabułę, jak to już nie raz robili z moimi ulubionymi mangami. Jeśli chodzi o samą serię to warto wspomnieć, że bohater wbrew pozorom nie ma sztampowego charakteru. Zazwyczaj widząc chłopaka w okularach, który ciągle gra na swoim PSP, spodziewasz się nieśmiałego chłopaczka... Zresztą nienawidzę ludziom spoilerować.
Anime jest bardzo kolorowe, jednak wyjątkowo mi to nie przeszkadza. Wręcz nie wyobrażam sobie tej serii bez dużej ilości pastelowych kolorów.
Muszę również napisać o cudownym openingu, którego mogę słuchać bez przerwy: God Only Knows
3. Otome Youkai Zakuro

Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia dlaczego to anime tak mi się spodobało. Niby nic nadzwyczajnego, jednak przy tej piosence zaczynam umierać z zachwytu:
"Asore
Watasha hanaka chouchoka onika
Awaremimo yomo araryou monoka
Menino kawarini sasukano yaibaja
Nando homete kudashansei
Asore Apare Apare Aparena"
Otome Youkai Zakuro ma, mimo wszystko, pewną magię w sobie. Nieśmiało dodam, że patrząc na Bonbori i Hoozuki (zdjęcie) pojawiają mi się jakieś yuri zapędy (a jestem zdeklarowaną yaoistką i yuri nigdy mnie nie kręciło). O.o'
Właściwie ranking mogłabym już zamknąć, bo reszta jesiennych nowości jest daleko w tyle za powyższym TOP3, ale wspomnę jeszcze o dwóch.. hmm.. specyficznych anime.
4. Hyakka Ryouran: Samurai Girls
![]()
Przez 70% każdego odcinka się śmieję. Chyba nie o to chodziło producentom anime. Ale o tym za chwilkę.
Świat samurajów... Głównie kobiet, za wyjątkiem głównego bohatera oraz (oczywiście) tego ZŁEGO. Ponieważ to nie jest recenzja nie będę się zagłębiać w fabułę.
Kreska jest mocno specyficzna. Gdy patrzę na mężczyzn to coś mi się w żołądku przewraca, za to dziewczyny są bardzo ładnie zrobione. Trudno było mi się na początku przyzwyczaić do dość specyficznego sposobu obrazowania otoczenia, zresztą nadal trochę mnie to wytrąca z równowagi. Nie zapominajmy również o mocno irytującym sposobie cenzurowania kobiecej nagości. Ktoś za to powinien stracić głowę.
Jeśli chodzi o to moje śmianie się. Ja zazwyczaj na każdym ecchi anime umieram ze śmiechu. Zresztą trudno mi się dziwić, gdy widzę jak wiatr zrywa z dziewczyny całe odzienie, za wyjątkiem pantsu. Kocham takie absurdalne sytuacje.
Openingu nawet miło się słucha, za to ending uważam za pomyłkę.
5. Star Driver: Kagayaki no Takuto

Gdy byłam młodsza (jakieś 5-6 lat temu) oglądałam naprawdę dużo anime z gatunku mahou shoujo (magical girl). Muszę nieskromnie przyznać, że czuję się trochę specjalistką w tym gatunku. Ale nie o tym chciałam... Star Driver przy pierwszym odcinku mocno mnie zaintrygował. Mecha należy do moich znienawidzonych gatunków i zazwyczaj porzucam wszystkie serie po kilkunastu minutach. Star Driver jednak za jedną rzecz zostanie u mnie w liście oglądanych anime. Otóż, oprócz wyżej wspomnianego mecha, tę pozycję dałabym do jeszcze jednego gatunku: mahou shounen (magical boy). Transformacja głównego bohatera - Takuto, sprawiła, że zakrztusiłam się herbatą ze śmiechu.
Samo anime jakoś mnie nie poruszyło fabułą, a jak zaczynam widzieć te wszystkie roboty to otwiera mi się scyzoryk w kieszeni, ale dla tych magicznych transformacji Takuto zamierzam wiernie oglądać każdy odcinek.
Taak.. Zamierzałam napisać tylko 2-3 zdania przy każdym anime. Troszkę za bardzo się rozpisałam =.='
Idę spać, bo jutro rano wybieram się do Katowic, by m.in. odwiedzić Komiksiarnię i może zakupić ostatnie 2 tomy Paradise Kiss. Oyasumi ^_^
Tytuł: IchiPo części jest to notka testowa, ale pewnie nigdy jej nie usunę.
Nie wiem też do końca co zrobię z tym blogiem. W pierwotnym założeniu miały się tu znajdować opisy anime/mang, które aktualnie oglądam/czytam lub nowości na rynku japońskim/polskim. Jednak jak znam siebie to będzie tu dosłownie wszystko. Ale don't worry! I tak znudzę się po miesiącu. ^^
Aaa.. Bym zapomniała. Jestem Arisu i powinnam się uczyć do przyszłorocznej matury, a zamiast tego tworzę kolejne blogi. ;)
Dopisek: Szablon jest tymczasowy. Zrobiłam go na szybko, nie bawiąc się w szczegóły. Nie wygląda też zbyt estetycznie... Gome ne.




